This is bookfactory.cafe
Ukryte schody · Carolyn Keene
Read in:EnglishFrenchGermanSpanishItalianDutchPortuguese (Brazil)RussianPolishChinese (Simplified)JapaneseUkrainianKorean
Machine translation into Polish — the first chapter, free. The full book is available in English.

Rozdział Pierwszy

Niegrzeczny gość

— Przysięgam, nie wiem, co mnie tak denerwuje dzisiaj po południu! Mam takie dziwne przeczucie — jakby coś miało się stać.

Wypowiadając tę myśl na głos, Nancy Drew odrzuciła książkę, którą próbowała czytać, i niespokojnie przeszła przez salon, by rzucić okiem przez okno. Była sama w dużym domu, ponieważ jej ojciec, Carson Drew, wyjechał z miasta w związku z ważną sprawą sądową, a Hannah Gruen, gospodyni, miała dzień wolny.

Zwykle Nancy lubiła czytać, ale tego popołudnia nie potrafiła zainteresować się niczym. Bez widocznego powodu czuła się nerwowa i niepokorna.

Stając przy oknie, jej wzrok padł na starą ozdobną ikonę zegara nad kominkiem. Ten czasomierz wzbudził miłe wspomnienia, ponieważ otrzymała go jako nagrodę za rozwiązanie zagadkowej sprawy. Nancy się uśmiechnęła.

— Wiem, o co mi chodzi — powiedziała sobie. — Tęsknię za nową przygodą. Choć wiele mi to da!

Westchnęła z rezygnacją i znowu usadowiła się w wygodnym fotelu, biorąc książkę do ręki. Ledwie przeczytała stronę, kiedy jej uwagę przyciągnął dźwięk ciężkich kroków na przednim ganku.

Dzwonek do drzwi zadzwonił ostro. W tym dzwonieniu było coś elektryzującego, zadziwiającego. Zanim Nancy zdążyła wstać z fotela, dzwonek zadzwonił po raz drugi.

Upuściła książkę i pospieszyła do drzwi. Otwierając je, stanęła twarzą w twarz z mężczyzną, którego nigdy wcześniej nie widziała.

Był niezwykle wysoki i chudy, ze smukłymi nogami, które nadawały mu wygląd wyniosłego straszaka. Iluzja ta została wzmocniona jego odzieżą, która była źle dopasowana i zapatrzona w style sprzed kilku lat. Nancy nie mogła nie zauważyć kilku tłustych plam na jego płaszczu. Jednak nie ubranie ani nędznysty wygląd mężczyzny ją odrzucały, ale jego nieprzyjemna twarz. Miał ostre, przeszywające oczy, które wydawały się wwiercać się w nią.

Nancy miała zaledwie chwilę, aby ocenić swojego gościa, gdyż gdy tylko otworzyła drzwi, wszedł do środka bez zaproszenia. To niegrzeczne zachowanie nieco ją zbijało z pantałyku, ale była zbyt uprzejma, aby okazać swoje niezadowolenie.

— Jestem Nathan Gombet z Cliffwood — powiedział jej mężczyzna oschle. — Chcę zobaczyć się z Carsonem Drewem.

— Mój ojciec nie ma go w domu — wyjaśniła Nancy spokojnie.

— Gdzie on jest?

Nancy nie lubiła bezceremonialnego tonu, w jakim Nathan Gombet zadawał pytania, ale odpowiedziała grzecznie.

— Poza miastem w interesach.

— Ale ja muszę się z nim zobaczyć.

— Bardzo mi przykro — odpowiedziała Nancy cierpliwie — ale to jest niemożliwe. Nie będzie go do późnego wieczora. Jeśli chciałbyś przyjść jutro...

— Jutro się nie nadaje. Chcę go zobaczyć teraz — żądał.

— Czy nie rozumiesz, że mój ojciec poza miastem? — zapytała Nancy nieco bardziej ostro, bo zaczęła się irytować. — Jeśli chcesz zostawić wiadomość, przekażę ją jemu, gdy tylko wróci.

— Nie chcę zostawiać wiadomości. Przyszedłem po te papiery. Czy twój ojciec zostawił je dla mnie?

— Nie wiem, jakie papiery masz na myśli.

— Aha, nie wiesz? Cóż, twój ojciec to wie. Zapytaj go tylko o prawa własności Nathana Gombeta nad rzeką, a opowie ci całą historię brudnej transakcji, którą on i jego znajomi próbowali mi podrzucić!

— O czym ty mówisz? — zapytała Nancy ostro. — Czy straciłeś zmysły?

— Właśnie ich odzyskałem. Może nie wiesz, ale posiadam nieruchomość nad rzeką. Twój ojciec namówił mnie, aby sprzedać jej część za śmieszną cenę. Ziemia jest warta kilka razy więcej niż to, co mi zapłacił. Nie pozwolę, aby ktoś podciął mi taki oparty. Chcę zwrot udziału lub moją cenę, a Carson Drew mi ją da!

— Nie wiesz, co mówisz — powiedziała Nancy lodowato. — Mój ojciec nigdy nie skrzywdziłby nikogo o grosz.

— Ach, nie! — wykrzyknął Nathan sarkastycznie. — Pewnie zajmuje się interesami dla zdrowia!

— Zajmuje się interesami, ale nie bierze tego, co mu nie należy — odpowiedziała Nancy gorąco. — Jeśli ci się coś należy, jestem pewna, że mój ojciec zaraz ci to wyda, gdy tylko wróci.

— Zaraz, gdy tylko wróci — dobrze — prychnął Nathan. — Łatwo się może okazać, że siedzi w domu.

— Jak się odważasz coś takiego insynuować? — krzyknęła Nancy z gniewem. — Jestem sama w domu.

Rozdział Pierwszy

W tej samej chwili, kiedy ujawniła informację, mogłaby sobie ugryzła język.

– Sama, tak? No cóż, może się myliłem co do twojego ojca, ale to prawda, co ci mówiłem o tych papierach. Oszukał mnie z całej masy pieniędzy.

– To nieprawda i o tym wiesz! Słuchałam cię już dosyć długo. Powinieneś się wstydzić, że przychodzisz tutaj i mówisz takie obraźliwe rzeczy o moim ojcu. Teraz życzę sobie, żebyś poszedł!

– Nie ruuszę się stąd, dopóki nie dostanę moich papierów!

– Powiedziałam ci już, że nic nie wiem o twoich starych papierach.

– Muszą być gdzieś tutaj. Wiem, że są w tym domu.

– Czy uprzejmie byś opuścił to miejsce?

– Spróbuj mnie wyrzucić, jeśli uważasz, że dasz radę! – powiedział Nathan Gombet z nieprzyjemnym uśmieszkiem. – Wiesz o tych papierach więcej, niż się przyznawasz.

– Oszalałeś! – warknęła Nancy. Była tak rozdrażniona, że nie potrafiła panować nad swoją złością.

Oczy Nathana Gombeta zwęziły się do szczelinek i na jego twarzy pojawił się okrutny wyraz.

– Przyrzyńdź mi te papiery! – rozkazał ostro.

Nancy wiedziała, że jej ojciec czasami przechowywał cenne dokumenty w biurku, ale nie miała absolutnie zamiaru oddawać cokolwiek temu człowiekowi. Nigdy nie słyszała, aby jej ojciec wspominał o przedmiotowych dokumentach, ale nie miała wątpliwości, że Gombet próbuje zdobyć coś, co do niego nie należy. Choć przerażona dziwnym zachowaniem tego mężczyzny, stanęła mu odważnie naprzeciw.

– Nic ci nie dam! Wynoś się stąd!

– W porządku, jeśli nie chcesz mi oddać papierów, to sam sobie je poszukam.

W oczach mężczyzny pojawił się chytry wyraz. Kiedy mówił, poruszał się w kierunku gabinetu, który przylegał do salonu. Z miejsca, w którym stał, biurko Carsona Drew'a było wyraźnie widoczne.

– Nie waż się tam wchodzić! – zawołała Nancy oburzona.

– Ach, więc tam są papiery? Tego się spodziewałem!

Kilka długich kroków zabrało Nathanowi Gombetowi, aby znaleźć się na drugim końcu pokoju i wejść do gabinetu. Podszedł do biurka i szarpnął szufladę, zaczynając przeszukiwać jej zawartość.

– Przestań! – Zła, Nancy chwyciła mężczyznę za płaszcz i pociągnęła go od biurka. – Wynoś się stąd albo wezwę policję!

Jednym gwałtownym szarpnięciem Nathan Gombet uwolnił się i skierował na nią. Jego twarz była wykrzywiona ze złości i Nancy zobaczyła, że jest zdesperowan.

Instynktownie podniosła ręce, aby osłonić się przed ciosem.

Rozdział Drugi

Ostrzeżenie przed kłopotami

Nathan Gombet nie uderzył Nancy Drew, choć przez chwilę wydawało się, że zamierza to zrobić. Pozostał nieruchomy, patrząc na nią z nienawiścią, której nie starał się ukrywać. Jego twarz była zniekształcona, a on stał w półprzyupadzie, jak zwierzę gotowe do ataku na swoją zdobycz.

Nancy wiedziała, że musi działać szybko, bo widziała, że mężczyzna jest całkowicie opanowany szałem. Jeśli nie oddałaby mu papierów, które żądał, nie miała wątpliwości, że spróbuje jej wyrządzić krzywdę fizyczną. Musiała polegać tylko na własnym rozumie, aby się uratować, bo w pobliżu nikogo nie było. Gdyby tylko mogła dotrzeć do telefonu!

Gdy ta myśl przyszła jej do głowy, jej oczy na chwilę spoczęły na aparacie. Nathan Gombet zauważył to spojrzenie i zrozumiał, że zamierza wywiązać się z groźby wezwania władz. Jego usta rozchelstały się w brzydkim warkocie.

– Wezwać policję, tak? Och nie, moja mała pani, tego nie zrobisz!

Dokonał gwałtownego ataku na nią, ale była zbyt szybka. Kiedy wyciągnął rękę, aby ją schwycić, odskoczyła na bok i, zręcznie wymykając się jego pazurom, położyła stolik między nimi. Chwyciła słuchawkę telefonu.

Gombet dostrzegł, że Nancy Drew nie da się przestraszyć i natychmiast zmiana przyszła na jego twarz. Wyraz złości ustąpił miejsca genuinemu strachowi.

– Nie dzwoń – błagał niemal dziecinnie. – Pójdę.

Nancy zawahała się, nie wiedząc, jakie podjąć kroki. Nie chciała razić skandalern River Heights, przyciągając uwagę policji do gróźb, które ten mężczyzna wypowiadał, bo zdawała sobie sprawę, że wynikająca z tego publiczność mogłaby nie być dla jej ojca korzystna. Mimo to zastanawiała się, czy mogła ufać mężczyźnie, że dotrzyma słowa.

– W porządku, idź – powiedziała szorstko, nie zwalniając uścisku na słuchawce. – Daję ci dwadzieścia sekund, aby opuścić ten dom! Jeśli zobaczę cię włóczącego się wokół domu, wezwę policję!

Pospiesznie Nathan Gombet podniósł swój kapelusz i, rzucając ostatnie spojrzenie na biurko Carsona Drew'a, udał się do wyjścia. Nancy poszła za nim z gabinetu, obserwując go uważnie, aby nie spróbował jakiegoś tricku.

W drzwiach mężczyzna się zatrzymał i popatrzył wstecz.

– Dopadę do swoich praw, zanim się stąd wybiorę – mruknął. – Twój ojciec jeszcze nie słyszał ostatniego słowa ode mnie, wcale nie!

Trzasnąwszy drzwiami za sobą, przekroczył werandę szybkim krokiem i zniknął. Z okna salonu Nancy obserwowała go, aż zniknął za rogiem.

„Prawie żałuję, że nie wzywałam policji" – pomyślała. „Jak śmiał powiedzieć takie rzeczy o tacie! Myślał, że może mnie zastraszyć, żebym mu oddała te papiery!"

Spotkanie wyraźnie ją zaniepokoiło, bo uświadomiła sobie, że w osobie Nathana Gombeta jej ojciec może mieć uciążliwego wroga. Była przekonana, że mężczyzna to człowiek bez sumienia. Oczywiście jego oskarżenia były całkowicie fałszywe, ale jeśli rozpowiadałby swoją historię po River Heights, to osoby mało rozsądne mogłyby uznać ją za prawdę.

Carson Drew, były prokurator rejonowy w River Heights, mieście na Środkowym Zachodzie, zdobył sobie znakomitą reputację, ale charakter jego pracy był taki, że zyskał nie tylko wiernych przyjaciół, ale i wrogów. Ci, którzy się go antagonizowali, zawsze czyhali na okazję, by podkopać reputację, którą sobie zbudował. Do tej pory Carson Drew więcej niż obronił się przed niescrupulatną konkurencją, bo był znany jako „walczak".

Nancy była jedynym dzieckiem Carsona Drewa, ale choć była rozpieszczona, nigdy nie była zepsuta. Była niezwykle ładną dziewczyną, o jasnej cerze, przyjaznych niebieskich oczach i złotych kędzierzawych włosach. Jej przyjaciele twierdzili, że jest tak sprytna, jak atrakcyjna.

Od czasu śmierci matki, która miała miejsce kilka lat wcześniej, Nancy musiała wykazać się zaradnością i sprawnością. Nie tylko przejęła zarządzanie gospodarstwem Drewów, ale wykazywała żywy zainteresowanie sprawami sądowymi swojego ojca, zwłaszcza tymi, które pachniały tajemnicą. Była obecna na szeregu rozmów z renomowanymi detektywami, a jej ojciec zapewniał, że ma naturalny talent do wyjaśniania interesujących spraw.

Tylko poprzedniego lata podjęła się sama rozwiązać tajemnicę, która zmęczyła zdolnych prawników. Gdy nikt nie mógł znaleźć zaginionego testamentu Josiaha Crowleya, Nancy, starając się pomóc Abigail Rowen oraz Allie i Grace Horner, przejęła to zadanie sama. Jej ekscytujące przygody, które zawiły spotkanie z bandytami, zostały opisane w pierwszym tomie tej serii zatytułowanym „Tajemnica starego zegara".

W ostatnim czasie Nancy Drew marzyła o kolejnym emocjonującym doświadczeniu, które dałoby jej szansę wykazać się rozumem, nie śniąc o tym, co na nią czeka.

Jednak gdy powoli odwróciła się od okna, obserwując Nathana Gombeta znikającego z ulicy, miała pewne przeczucie, że czekają ją problemy.

„Gdybym nie zagroziła wezwaniem policji, ten mężczyzna by mnie skrzywdził" – pomyślała. „Bardzo bym chciała, aby tata był tutaj. Chcę mu opowiedzieć o Nathanie Gombecie i groźbie, którą wyraził. Nie byłabym zaskoczona, gdyby próbował zrobić mi kłopoty".

Nancy była rzeczywiście zaniepokojena. Ani przez chwilę nie wierzyła w żadne ze stwierdzeń tego człowieka, ale na podstawie jego wyglądu i zachowania była skłonna sądzić, że zrobi wszystko, aby osiągnąć swój cel.

„Ma jakiś nieuczciwy plan w zanadrzu" – zapewniała się. „Tata wszystko mi wyjaśni, gdy wróci do domu".

Choć się starała, nie mogła zapomnieć o nieprzyjemnym spotkaniu. Cały jej popołudniał był stracony. Próbowała czytać, ale bez rezultatu. Po pewnym czasie zajęła się szyciem, ale prawie wszystko musiała pruć.

„To bez sensu" – westchnęła. „Nie potrafię skupić się na tym, co robię. Chciałabym, żeby ktoś wrócił do domu. Ten dom działał mi na nerwy!"

Patrząc na zegar, Nancy zobaczyła, że jest dopiero czwarta. Hannah nie wróci przez co najmniej godzinę, a ojca nie mogła oczekiwać aż do późnego wieczora. Złożywszy szycie, wstała i podeszła do biurka. Przyglądała mu się z namysłem.

„Gombet powiedział, że chodzi mu o akt własności" – powiedziała sobie. „Jeśli rzeczywiście jest tutaj, myślę, że powinam go znaleźć i umieścić w sejfie".

Usiadła przed biurkiem i, otwierając szufladę, zaczęła starannie przeglądać papiery. Gdy badała pierwszy dokument, który podniosła, rozległ się ostry dzwonek do drzwi.

Ten nieoczekiwany dźwięk sprawił, że Nancy się wzdrygnęła. Co to mogło oznaczać? Czy Nathan Gombet wrócił, żeby zrobić więcej kłopotów?

Szybko wsunęła papiery z powrotem do szuflady, zamknęła biurko i zaklucowała.

Następnie zdecydowanie skierowała się do drzwi wejściowych.

Want to know what happens next?

Leave your email and Carolyn Keene will send you the next chapter the moment it's out — plus nothing else, ever.

End of the free sample. Enjoying it?

Buy for Free — 80% goes to the author
Tell a friendXFacebookRedditWhatsAppEmail
Readers also read
Playa_Surfer
The Lighthouse Keeper's Ledger
BOOK FACTORY CAFÉ
The Lighthouse Keeper's Ledger
Playa_Surfer
The Murder at the Vicarage
The Murder at the Vicarage
Lantern Library · 🎧
Strong Poison
Strong Poison
Lantern Library · 🎧
The Maltese Falcon
The Maltese Falcon
Lantern Library · 🎧
Tell a friendXFacebookRedditWhatsAppEmail