Rozdział Pierwszy
Zaginiony Testament
— To byłaby rzeczywiście wstyd, gdyby całe to bogactwo przypadło Tophamom! Będą się wynosić jeszcze bardziej niż dotychczas!
Nancy Drew, ładna szesnastoletnia dziewczyna, pochyliła się nad bibliotecznym stołem i zwróciła się do swojego ojca, który siedział czytając gazetę przy świetle lampki do czytania.
— Przepraszam cię, Nancy. O czym mówiłaś dotyczące Tophamów?
Carson Drew, słynny adwokat specjalizujący się w sprawach karnych i tajemniczych, znany wszędzie ze swojej pracy jako były prokurator okręgowy, podniósł wzrok znad wieczornej gazety i uśmiechnął się pobłażliwie do swojej jedynej córki. Teraz, kiedy poświęcał jej swoją uwagę, nie był szczególnie zainteresowany rodziną Richarda Topham'a, lecz raczej pięknym blaskiem lampki odbijającym się w złotych falowanych włosach Nancy. Wcale nie tego rodzaju głowa, którą można by podejrzewać o poważne myśli, powiedział sobie.
Figlarnie Nancy wyciągnęła rękę i delikatnie szczypnęła ojca w ucho.
— Wcale nie słuchałeś — oskarżyła go surowo. — Mówiłam, że wydaje mi się godne pożałowania, jeśli ci snobistyczni Tophamowie odziedziczą całą fortunę Josiaha Crowley'ego. Czy nic nie można z tym zrobić?
Carson Drew zdją swoje okulary z rogową oprawą, starannie złożył gazetę i przyglądał się swojej córce w zamyśleniu.
— Obawiam się, że nie, Nancy. Testament jest testamentem, rozumiesz.
— Ale wydaje się to niesprawiedliwe, że całe pieniądze powinny przypadać im. Zwłaszcza gdy nigdy nie traktowali Josiaha Crowley'ego jak człowieka!
— Tophamowie nigdy nie byli znani z wielkiej dyspozycji do jałmużny — zauważył Carson Drew z uśmiechem. — Jednak dali Josiahowi dach nad głową.
— Tak, i wszyscy wiedzą dlaczego! Chcieli go skłonić do tego, aby całe swoje pieniądze zapisał im. I wygląda na to, że ich schemat się powiódł! Traktowali go jak księcia, dopóki nie sporządził testamentu na ich rzecz, a potem obchodzili się z nim, jakby był błotem pod nogami. Mówili, że umarł tylko po to, aby się ich pozbyć.
— Tophamowie nie są zbyt lubiani w naszym małym mieście, prawda? — zauważył pan Drew z suchym uśmiechem.
— Kto by ich lubił, ojcze? Richard Topham to stary skąpiec, który zarobił swoje pieniądze spekulując na giełdzie. A jego żona Cora to tylko tępa karierowiczka. Te dwie dziewczyny, Isabel i Ada, są jeszcze gorsze. Chodziłam z nimi do szkoły i nigdy nie widziałam takich zarozumiałych kreatur w życiu. Jeśli odziedziczą jeszcze więcej pieniędzy, to to miasteczko będzie dla nich za małe!
W swojej ocenie rodziny Tophamów Nancy Drew nie przesadziła. Prawie wszyscy w River Heights podzielali opinię, że Tophamowie są snobistyczni i aroganccy, a sposób, w jaki traktowali starego Josiaha Crowley'ego, wywołał wiele niekorzystnych komentarzy.
Nancy nigdy dobrze nie znała Josiaha, ale często widziała go na ulicy i potajemnie uważała go za raczej miłą, choć niezwykle dziwną osobę. Jego żona zmarła podczas epidemii grypy po Wielkiej Wojnie, a od tego czasu Crowley mieszkał u różnych krewnych. Choć był zamożny, wolał „bywać".
Na początku Tophamowie nie okazywali zainteresowania staruszkiem i był zmuszony mieszkać u życzliwych krewnych, którzy ledwie mogli go u siebie przyjąć. Crowley doceniał ich poświęcenie i otwarcie oświadczył, że zamierza napisać testament na ich rzecz.
Następnie, trzy lata przed jego śmiercią, rodzina Tophamów doświadczyła nagłej zmiany serca. Błagali Josiaha Crowley'ego, aby zrobił sobie u nich dom, i w końcu się zgodził. Wkrótce pojawiły się plotki, że Tophamowie nakłonili go do napisania testamentu na ich rzecz.
Ale z czasem, gdy pan Crowley, choć słabnący na zdrowiu, utrzymywał równie mocny chwyt na życiu, Tophamowie traktowali go nieuprzejmie. Chociaż nadal mieszkał u nich, mówiło się, że często wymykał się, aby odwiedzić starych przyjaciół i że zamierza ponownie zmienić swój testament, usuwając Tophamów całkowicie.
Pewnego dnia Josiah Crowley wziął się do łóżka i już nie wstał. Tuż przed śmiercią próbował coś przekazać lekarzowi, który go leczył, ale jego słowa były niezrozumiałe. Po pogrzebie odkryto tylko jeden testament, który ku zaskoczeniu wszystkich przekazywał całą fortunę Tophamom.
— Ojcze, co myślisz, że pan Crowley próbował powiedzieć lekarzowi tuż przed śmiercią? — zapytała Nancy po chwili namysłu. — Uważasz, że próbował ujawnić coś na temat swojego testamentu?
— Bardzo możliwe, Nancy. Zapewne zamierzał zostawić swoje pieniądze bardziej zasługującym krewnym. Ale los zdarł mu tę możliwość.
— Ale czy nie jest możliwe, że rzeczywiście sporządził takie testament i próbował powiedzieć, co z nim zrobił?
— Tak, oczywiście to możliwość. Josiah Crowley był pod wieloma względami dość dziwaczny.
— Może schował testament gdzieś — zasugerowała Nancy zamyślona.
— Jeśli tak zrobił, obawiam się, że nigdy się nie ujawni. Tophamowie się o to postarają.
— Co masz na myśli, tato?
— Majątek jest znaczny, Nancy, jak się okazuje, a Tophamowie nie zamierzają, aby ktokolwiek dostał choćby pensa z niego. Moja prywatna opinia jest taka, że dopilnują, aby drugi testament nigdy nie został znaleziony.
— Czy chcesz powiedzieć, że gdyby odkryli testament, zniszczylibym go?
— Cóż, nie wysuwam żadnych oskarżeń, Nancy. Ale wiem, że Richard Topham jest przebiegły i nie słynie z uczciwości.
— Czy obecny testament można unieważnić?
— Wątpię. Choć nie zagłębiałem się w tę sprawę, jestem zdania, że Tophamowie mają prawo do majątku. Kwestionowanie testamentu kosztowałoby znaczną sumę, a ile wiem, pozostali krewni żyją w ubóstwie. Złożyli już roszczenie, deklarując, że został sporządzony na ich rzecz nowszy testament, ale wątpię, by sprawa poszła dalej.
— Ale Tophamowie nie zasługują na ten majątek, tato. To nie wydaje się sprawiedliwe.
— Nie, to niesprawiedliwe. Ale to jest legalne, a obawiam się, że nic się nie da na to poradzić. Są dwie dziewczyny, które mieszkają gdzieś nad River Road, były wielkimi ulubienicami Crowleya, gdy były dziećmi. Wydaje mi się, że powinny coś otrzymać. I jest wielu krewnych, którzy naprawdę zasługują na część majątku.
Nancy skinęła głową zamyślona i popadła w milczenie, podczas gdy przetrawiała fakty sprawy. Od ojca nabyła przyzwyczajenie do rozumowania na podstawie logicznych wniosków. Carson Drew wielokrotnie zapewniał ją, że podchodzi do spraw „jak detektyw". Z pewnością miała naturalnie bystrą umysłowość i okazywała więcej niż zwykłe zainteresowanie dziwnych lub zagadkowych spraw.
Carson Drew, wdowiec, okazywał swojej córce wiele czułości; była jego sekretną dumą, że nauczył ją myśleć niezależnie i logicznie. Ponieważ wiedział, że Nancy można powierzyć poufne informacje, często dyskutował z nią o swoich ciekawych sprawach.
Kilkakrotnie Nancy była obecna przy rozmowach, które jej ojciec prowadził ze sławnymi detektywami proszącymi o jego pomoc w rozwiązywaniu zagadkowych tajemnic, a te okazje były dla niej najpiękniejszymi dniami.
W Nancy coś niepokojącego działało w każdej tajemnicy i nigdy nie była zadowolona, dopóki nie została rozwiązana. Więcej niż jeden raz ojciec odkrył, że jej sugestie lub „intuicje", jak je nazywał, były niezwykle pomocne.
Z przyczyny, której nie potrafiła zrozumieć, sprawa Crowleya przyciągnęła uwagę Nancy, chociaż nie trafiła w ręce jej ojca. Miała przeczucie, że kryje się za nią jakaś tajemnica.
— Tato, czy wierzysz, że Josiah Crowley kiedykolwiek sporządził drugi testament? — Nancy nagle wyraziła wprost.
— Jesteś prawnikiem, jak mnie przesłuchujesz — protestował Carson Drew, ale z widoczną przyjemnością. — Szczerze mówiąc, nie wiem, czy kiedykolwiek sporządził drugi testament. Wiem tylko, że — ale może nie powinienem tego wspominać, bo moja informacja nie jest zbyt konkretna.
— No dalej! — rozkazała Nancy z niecierpliwością. — Próbujesz mnie zdenerwować!
— Cóż, pamiętam, że niemal rok temu stałem w First National Bank, gdy wszedł Crowley z Henry Rolstedem.
— Nie ten prawnik, który specjalizuje się w testamentach i dokumentach prawnych?
— Tak. Cóż, jak mówiłem, weszli razem do banku. Nie miałem zamiaru słuchać ich rozmowy, ale nie mogłem nie usłyszeć, że rozmawiali o testamencie. Crowley umówił się na wizytę w biurze Rolsteda na następny dzień.
— To wygląda na to, że pan Crowley postanowił sporządzić nowy testament, prawda?
— To była myśl, która mi przyszła do głowy w tamtym momencie.
— Mówisz, że słyszałeś tę rozmowę niemal rok temu — rozmyślała Nancy. — To było niemal dwa lata po tym, jak pan Crowley sporządził testament na rzecz Tophamów, prawda?
— Tak. Prawdopodobnie Crowley postanowił zmienić testament. Podejrzewam, że zamierzał wykluczyć Tophamów, ale czy to zrobił, czy nie, nie mam sposobu się tego dowiedzieć.
— Pan Rolsted to stary przyjaciel twój, prawda?
— Tak. Stary przyjaciel i kolega z college'u.
Rozdział jeden
— W takim razie dlaczego nie zapytasz go, czy sporządził jakąś umowę dla pana Crowleya?
— To raczej delikatna sprawa do poruszeń, panno. Może mi powiedzieć, że to nie moja sprawa.
— Wiesz, że tak nie powie. Jesteś tak znanym prawnikiem, że inni adwokaci czują się льщени, gdy interesuje się pan ich sprawami. Czy to zrobisz? Proszę!
— Nie mogę obiecać, że walnę w jego drzwi i będę domagać się informacji. Dlaczego nagle tak cię interesuje ta sprawa, Nancy?
— Och, nie wiem. Tajemnica zawsze mnie interesuje, myślę, i wydaje mi się, że ktoś powinien pomóc tym biednym krewnym.
— Brałem cię za kogoś podobnego do starego tatusia, obawiam się. Ale jestem ciekawy, jaką tajemnicę odkryłaś.
— Jeśli brakuje testamentu, czyż to nie tajemnica?
— Jeśli rzeczywiście brakuje — tak. Ale możliwe, że jeśli Crowley kiedykolwiek sporządził testament, zmienił zdanie i go zniszczył. Znasz jego, zawsze coś mu przeskoczyło przez głowę.
— Tak czy inaczej, chciałabym wiedzieć więcej o tej sprawie. Czy porozmawiam z panem Rolstedem?
— Jesteś uparta, Nancy — uśmiechnął się pan Drew. — Cóż, myślę, że mógłbym zaprosić go na lunch jutro...
— Och, proszę! — przerwała mu Nancy gorąco. — To byłaby doskonała okazja, aby dowiedzieć się wszystkiego, co wie o testamencie.
— Dobrze, spróbuję. Ale ostrzegam cię, żeby nie spodziewać się sensacyjnych wiadomości. — Carson Drew zerknął na zegarek. — Boże, już prawie północ, Nancy. Omawialiśmy tę sprawę przez ponad godzinę. Idź już spać i przestań myśleć o Tophamach.
— Dobrze — zgodziła się Nancy, choć niechętnie. — Nie zapomnij o swojej obietnicy jutro podczas lunchu!
Długo po tym, jak córka poszła spać, Carson Drew siedział przy kominku. W końcu też się podniósł.
— Nie byłoby mnie zaskoczone, gdyby Nancy natknęła się na naprawdę tajemniczą sprawę — powiedział do siebie, gasząc światło i kierując się ku schodom. — Być może nie powinno się jej zachęcać do kopania w niej, ale w sumie to ma dobry cel!
Rozdział drugi
Przypadkowe spotkanie
— Nie zapomnij o lunchu z panem Rolstedem — przypomnęła Nancy Drew swojemu ojcu następnego ranka przy stole śniadaniowym.
— Zadzwonię do niego zaraz po przybyciu do biura — obiecał Carson Drew. — Ale jeszcze raz cię ostrzegam, nie spodziewaj się sensacyjnych wiadomości.
— Nie będę, tato — roześmiała się Nancy. — Ale jeśli przypadkowo dowiem się czegoś, co ma związek z brakującym testamentem, nie będę rozczarowana.
— Jakie są twoje plany na dzisiaj, Nancy?
— Och, nic specjalnego. Myślałam, że zrobię zakupy rano. A popołudniu jestem zaproszona na przyjęcie, które daje jedna z dziewczyn.
— W takim razie jesteś zbyt zajęta, żeby lunch ze mną.
— Och, tato, wiesz, że nie mogę się już doczekać! — zawołała Nancy, oczy jej błyszczały radością. — Tak się nie cierpię do tego, żeby czegoś się dowiedzieć o tym testamencie!
— Dobrze, jeśli będziesz miała czas, zajrzyj do mego biura koło półtorej. Pan Rolsted może nie zaakceptować mojego zaproszenia, ale jeśli tak, postaramy się dowiedzieć czegoś o Josiahu Crowleyu. Oczywiście nie muszę cię ostrzegać, żeby nie wyglądała na zbyt zainteresowaną informacjami.
— Pozwolę ci mówić — powiedziała Nancy. — Ja będę tylko słuchać.
— Czekam na ciebie o półtorej. — Pan Drew odsunął krzesło i zerknął na zegarek. — Muszę się śpieszyć, bo się spóźnię do miasta.
Po wyjściu ojca Nancy skończyła śniadanie i poszła do kuchni porozmawiać z Hannah, służącą, o pracach na dzień. Choć miała zaledwie szesnaście lat, Nancy była niezwykle zdolna, a pod jej biegłym kierownictwem wszystko w domu Drewów funkcjonowało bez zarzutu.
Po śmierci swojej matki sześć lat wcześniej przejęła całe zarządzanie gospodarstwem. Drewowie zatrudniali jedną służącą — Hannah Gruen, starszą pokojówkę pracującą tam od wielu lat.
Odpowiedzialność za gospodarstwo mogła być dla Nancy ciężkim bremenem, ale była to dziewczyna, która potrafiła wiele osiągnąć w stosunkowo krótkim czasie. Lubiła sport i znajduje czas na kluby i przyjęcia.
W szkole Nancy była bardzo popularna i miała wielu przyjaciół. Ludzie mawiali, że potrafiła podchodzić do życia poważnie, a jednocześnie wcale nie wydawała się osoba poważna.
Podczas nauki w szkole Nancy zaprzyjaźniła się szczególnie z Helen Corning, o której będziemy jeszcze mówić. Miała też dwie wrogów – siostry Topham. Kiedyś przyłapała Adę na czynie niesprawiedliwym w klasie, a obie siostry obarczyły winą Nancy. Jednak Helen i dwaj inni uczniowie przyszli Nancy z pomocą. Od tamtej pory Ada i Isabel były dla Nancy jeszcze bardziej złośliwe niż dotychczas.
"Nie wrócę na obiad" – powiedziała Nancy do Hannah, gdy przygotowywała się do wyjścia. "Opracowałam już menu na kolację i zamawiłam artykuły spożywcze, więc chyba nie będziesz mnie potrzebować przez kilka godzin."
Opuściwszy dom, poszła do garażu, gdzie trzymała swój samochód. Był to lśniący, nowy błękitny roadster – prezent urodzinowy od jej ojca.
Szybko wyjechała samochodem na ulicę i kierując się na dzielnicę handlową. Pędzką jechała w dół bulwaru, a gdy dotarła na bardziej zatłoczone ulice, sprawnie przeciskała się przez gęsty ruch.
Wchodząc do domu towarowego, dokonała kilku małych zakupów na piętrze głównym, a następnie poszła bezpośrednio do działu odzieży, bowiem zamierzała kupić sukienkę odpowiednią na popołudniowe przyjęcie, na które została zaproszona.
Zwykle Nancy spotykała się z doskonałą obsługą, ale tego ranka w sklepie panował niezwykły tłok i dodatkowy napływ klientów tymczasowo przytłoczył personel sprzedawczyń.
Nancy nie miała nic przeciwko czekaniu, dlatego spokojnie usiadła w wygodnym fotelu i przyglądała się okolicy z zainteresowaniem. Po pewnym czasie jej uwagę zwróciły dwie dziewczyny, które podobnie jak ona czekały na dostępną sprzedawczynię, lecz z mniejszą cierpliwością. Nancy natychmiast rozpoznała je jako Adę i Isabel Topham.
Protestowały u kierownika działu, a ich głosy były tak głośne, że Nancy nie mogła nie słyszeć, co mówią.
"Stoimy tu prawie dziesięć minut!" – powiedziała Ada narzekająco. "Prześlij do nas sprzedawczynię natychmiast!"
"Obawiam się, że nie mogę" – odparł kierownik żałośnie. "Kilka osób czeka przede mną. Taki napór klientów..."
"Może pan nie wie, kim jesteśmy!" – przerwała Ada nieuprzejmie.
"Oczywiście, że wiem" – powiedział kierownik, z lekkim oznaką znużenia. "Za chwilę będzie tu sprzedawczyni. Jeśli tylko pan… pani… będzie pan… panią cierpliwa…"
"Nie jesteśmy przyzwyczajone do czekania" – powiedziała Isabel Topham lodowatym tonem.
"Jaka obsługa!" – dodała Ada. "Czy pan zdaje sobie sprawę, że mój ojciec ma udziały w tym sklepie? Jeśli raportować panu jego zachowanie, mógłby pana zwolnić."
"Przepraszam" – przeprosił zmęczony kierownik. "Ale to jest zasada sklepu. Musi pan… pani czekać na swoją kolej."


